OnlyFarts
← Wszystkie historie
ONLYFARTS · NR 03Balladao ostatniej rolcePOEZJA NA JEDNO POSIEDZENIE

Nr 03 · Poezja · 1 min czytania

Ballada o ostatniej rolce

Wieczór, kapcie, tron i jedna straszna prawda o tekturowym walcu. Elegia na jedno posiedzenie.

Był wieczór jak każdy. Dom zasnął w ciemności, na strychu wiatr nucił pieśń o samotności. Zasiadłem na tronie spokojnie, bez trwogi, w kapciach, co od lat znają moje nogi.

Minęła minuta, potem kwadrans długi, przewinąłem wojny, przepisy i długi. Świat płonął w ekranie, lecz ja, jak mnich stary, trwałem w skupieniu, bez pośpiechu i miary.

Aż wreszcie, gdy dzieło me było skończone, sięgnąłem, jak zawsze, w tę samą stronę, gdzie wierna jak pies i cierpliwa jak góry wisiała ma rolka, puszysta jak chmury.

Lecz dłoń ma natrafiła na tekturę gołą — na szary, pusty walec. I nic więcej wokoło.

Zamarłem. W tej chwili pojąłem tak wiele: że wszystko przemija — i miłość, i niedziele, że nic nie jest wieczne, że świat bywa smutny, a człowiek, co skończył i nie wymienił — okrutny.

„Czy ktoś mnie usłyszy?” — wołałem przez ciszę. Lecz w domu spał tylko kot. I dwie myszy. Kot przyszedł pod drzwi, spojrzał na mnie z ukosa i odszedł bez słowa. Bez żalu. Bez głosu.

Rozejrzałem się wokół jak rozbitek po burzy: szampon, pasta do zębów, ręcznik — za duży, skarpeta, co dawno zgubiła swą parę, i w kieszeni szlafroka — paragon. Za kawę.

Nie powiem wam, bracia, co stało się potem. Niech zostanie to między mną, Bogiem i kotem. Powiem tylko tyle: paragon był za dwie kawy. Był sztywny. Był krótki. I był niełaskawy.

A ty, co to czytasz, siedząc tam, gdzie ja siedziałem — spójrz w bok. Czy jest rolka? Bo ja nie sprawdziłem. A jeśli jej nie ma — wiedz, że nie jesteś sam. Ja tam byłem. Ja wiem. Ja ten ból dobrze znam.

* * *

Koniec. Spłucz i umyj ręce.

← Wszystkie historie